Pierwsze dni maja 2004

Pierwsze dni maja, to dla całej Europy ważne dni ze względu na rozszerzenie granic Unii Europejskiej. Z tego powodu organizowano w wielu miejscach okolicznościowe imprezy, nawet w krajach, które już należały wcześniej do elitarnej "piętnastki". Tak było w przypadku imprezy, którą chcę opisać.
Mam na myśli pierwszy konkurs barmański dla trzech krajów sąsiadujących ze sobą : Niemiec, Czech i Polski, który odbył się w Zittau, zabytkowym miasteczku przygranicznym.

Każde z państw reprezentowało sześć osób: 5 zawodników i jeden sędzia. Polskę reprezentowali: sędzia: Leszek Dąbrowski, master bartender (prezes okręgu zachodniego), zawodnicy: Grzegorz Jaszkiewicz, Marcin Sikorski, Sylwester Ochman, Remigiusz Labus i Darek Kosiorek (autor tekstu).
Był to konkurs klasyczny w kategorii long drink. Regulamin konkursu dopuszczał użycie dowolnych składników z zastrzeżeniem użycia soków firmy BAUER oraz syropów i likierów MONIN. Konkurs zorganizowały panie Katja i Isolda Kuhn z agencji handlowej KUHN, która zajmuje się promocją soków Bauer, win musujących Bernard - Massard, Dooley's Toffielikeur. Wszystkie wymienione produkty można było w trakcie konkursu degustować i zapoznać się z nimi podczas prezentacji.
Konkurs przebiegał bardzo sprawnie, barmani występowali parami. Ze względu na dowolność użycia składników powstające koktajle maiły odmienny charakter. Konkurs nie obejmował oceny technicznej, tylko degustacyjną.
Ostatecznie zwycięstwo przypadło barmance z Niemiec- Katji Schirmer z Lipska. Pozostałych miejsc nie przyznano, ale wyodrębniono najlepsze drinki w każdej ekipie. W naszej drużynie najbardziej trafiła w gusta sędziów kompozycja Grzegorza Jaszkiewicza z Zielonej Góry, który oprócz tego wyróżnienia odebrał nagrodę dla najmłodszego barmana biorącego udział w konkursie.
Impreza przebiegała w przyjaznej atmosferze i miała charakter integracyjny. Jak każde tego typu spotkanie, zakończyła ją uroczysta kolacja, podczas której rozmowom nie było końca. Na pożegnanie wymiana wizytówek, a następnego dnia po śniadaniu wracaliśmy do domu, przekraczając już tylko "umowną" granicę z Niemcami.
Wejście do Unii Europejskiej zostało również przypieczętowane przez nasze środowisko- barmanów.

 

Z barmańskimi pozdrowieniami,

Darek Kosiorek