7HQ

Nazwa miejsca może wydawać się bliska wielu szaradzistom jednak 7HQ to nic innego jak końcówka londysńkiego kodu pocztowego głównej siedziby firmy Diageo.

W niezabudowanej okolicy stacji metra Park Royal, z widokiem na odnowiony stadion Wembley, u szczytu oszklonego budynku kryje się bar w całości podporządkowany standardom i innowacją jednego z największych światowych graczy na rynku alkoholowym. Miejsce to żartobliwie nazywane przez pracowników kantyną, może i ma coś wspólnego z tym pojęciem, ale jeżeli już to kantyna marzeń.

Miejsce to urzeka swobodą jaką może raczyć się każdy z gości. Oprócz stołu do
ping-ponga oraz piłkarzyków zabraknąć tu nie mogło półki wypełnionej całym asortymentem ze światowego portfolio Diageo. W tym przypadku produkty te priorytetowo nie pełnią funkcji środków dochodu, a raczej są narzędziem do budowania świadomej konsumpcji. Najlepszym przykładem na to może być nieserwowanie wódki z lemoniadą, czy też rumu z ginger beer. Każdy z gości wie, że panuje tam niepisana zasada zamawiania alkoholi wywołując je brandami.

Tak więc zamiast wódki na lodzie należy poprosić Ketle One, Smirnoff etc. Wydaje się to słuszne i podświadomie zachęca np. fanów ginu do zdegustowania całej palety produktów z tej samej grupy i odnalezienia swoich preferencji alkoholowych. Na pewno bodźcem do szerokiej degustacji są też ceny. Za 35 ml najwyżej usytuowanego w hierachi klasycznych szkockich blendów JW Blue przyjdzie nam zapłacić symboliczne 5,65 Ł. Za tę samą cenę możemy również otrzymać solidną miarkę single malta z limitowanej edycji jak np.: Lagavulin podwójnie starzony w beczkach po sherry.

W 7HQ prócz cowieczornych "indywidualnych" degustacji prowadzone są profesjonalne prelekcje z globalnymi ambasadorami marek. Dla przykładu pozwolę sobie  nadmienić do dziś tkwiącą w mojej głowie prezentacje jednej z 60-ciu butelek JW Diamond Jubille wartą ponad 100 tys. funtów. Niestety uczestnictwo w większości z nich jest na indywidualne zaproszenia.

W budynku przy Lakeside Drive kryje się również dział innowacji, a każdy kolejny wynalazek nim zostanie zatwierdzony trafia na ostatnie piętro na małe testy sprawnościowe. To tutaj zapoczątkowano i wcielono w życie projekt Tanqueray tea bags, urozmaicając smak i sposób serwowania klasycznego G&T. Również i tutaj uleciała pierwsza para z czajników Ketle One służących do serwowania drinków wieloporcjowo.

Cały bar ewoluuje z dnia na dzień, a odwiedzających go jest w stanie zaskoczyć każdorazowo czymś nowym. Miejsce to jest świetnym przykładem jak żywa jest nasza branża i jak dużo rodzi się w niej zmian zazwyczaj wywołanych żądaniami naszych gości.
Na pewno minusem jest ograniczona możliwość wstępu do 7HQ z uwagi na listę gości. Jednak chwała, że jest tam nasz człowiek.

 

Z barmańskim pozdrowieniem,
Piotr Sajdak

*wiele rzeczowych informacji zaczerpniętych zostało od Krzysztof Jadach"